2025
smutne oczy
smutne oczy
Basi
kiedy się spotykaliśmy nie musiała nic mówić
w niebieskich tęczówkach nie odbijało się niebo
czasami ukrywała łzy mówiła że to wiatr
i że musi myśleć o dzieciach
zaczęło się tak niewinnie
zniecierpliwienie bo raz posoliła dwa razy
złość że jeszcze obiad nie stoi na stole
ten pierwszy raz pozostawił na długo siniec
po kolejnych rzadko wychodziła z domu
tylko wczesnym rankiem lub późnym wieczorem
mówiła że już się przyzwyczaiła bo dzieci
nawet w święta nie wiedziała jak będzie
cierpliwość i uśmiech jakby nie z tej bajki
mogła mieć jeszcze dobre zakończenie
dzieci poszły na swoje oprawca nagle się zmienił
tylko jej zabrakło już siły na oddech
wybrała najspokojniejszy długi sen
2005
Wiersz odnaleziony w starym zeszycie...
Wiersz znalazł swoje miejsce na stronie Joanny Idzikowskiej - Kęsik, za co bardzo, bardzo dziękuję.
Obraz z Pixabay


This is very touching. Thank you for sharing. Warm greetings from Montreal, Canada 😊 ❤️ 🇨🇦
OdpowiedzUsuńThank you very much for reading the poem.
UsuńBest regards.
Ojej, przejmujący wiersz... Niestety takie jest życie wielu kobiet^^
OdpowiedzUsuńTo prawda, niestety...
UsuńPrzejmujący i smutny wiersz. Dotyka głęboko. Pozdrawiam serdecznie
OdpowiedzUsuńTo prawda, ale i takie mocne i trudne tematy muszą się pojawiać.
UsuńPozdrawiam serdecznie
Ten wiersz zostawia w sercu ciężar i ciszę. Pamięć o tym, co niewidoczne, a tak bardzo realne. Dziękuję Ci, że odważnie pokazujesz, że takie historie istnieją, nawet jeśli są bolesne do przeżycia.
OdpowiedzUsuńSerdeczności.
Bardzo, bardzo dziękuję.
UsuńWiersz powstał po śmierci mojej bliskiej znajomej. Wydawało się, że wszystko się ułoży, a jednak właśnie wtedy wybrała inną drogę...niestety nie miała już tyle siły, by podnieść się z tej traumy przeżyć.
Serdecznie pozdrawiam już grudniowo.