27/12
2025
2025
momentami
momentami
czasami nie ma we mnie zgody
szczególnie kiedy wyraźniej czuję
zapach ziemi uwalnia świadomość
wypełnioną wilgocią deszczowych dni
krew pulsuje w nadgarstkach
jak czas który płynie ruchem jednostajnym
bez nagłych nieznanych zwrotów
pozostawiają we mnie osady
odkładają się w kościach
przyciemniają barwę tęczówki
na skórze żłobią siatkę
coraz bardziej gęstą
wypełnia pozostałe szczeliny
naturalnym zapisanym od narodzin
spoiwem wpisanym w kosmiczny porządek
przekraczania kolejnej granicy
aż do ostatniej bez wpisania w pamięć


Twoje słowa osiadają głęboko w człowieku... Ta ostatnia granica bez pamięci jest prosta i przejmująca. Pozdrawiam serdecznie.
OdpowiedzUsuńBardzo dziękuję za Twoje słowa. Są dla mnie bardzo ważne. Staram się, żeby chociaż jeden wers zatrzymał...
UsuńPiękny wiersz i poruszający.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie 🙂
Bardzo, bardzo dziękuję i serdecznie Ciebie pozdrawiam.
UsuńWiersz zmusza do refleksji.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam cieplutko
Bardzo dziękuję i cieszę się, że wersy zatrzymały.
UsuńPozdrawiam serdecznie :)
Podoba mi się, jak opis fizycznych doznań – zapach ziemi, puls krwi, zmiany w tęczówce – staje się metaforą upływu czasu i gromadzenia doświadczeń. Jest w tym coś bardzo osobistego, niemal intymnego, a jednocześnie uniwersalnego – każdy z nas nosi w sobie „osady” przeżyć, które zostawiają ślad w ciele i świadomości. To refleksja nad przemijaniem, ale bez dramatyzmu, bardziej spokojna, obserwacyjna.
OdpowiedzUsuńBardzo dziękuję za Twoje słowa. Myślę, że takie odczucia i takie "osady" pojawiają się w nas, tylko nie zawsze je dostrzegamy. Cieszę się bardzo, że dzięki wersom coś pozostaje i w nas, albo pozwala nam to dostrzec na nowo.
Usuń